![]() |
Przez całą swoją karierę Cunha często zaczynał powoli, ale gdy nabrał pewności siebie i znalazł właściwą rolę w systemie taktycznym, stopniowo przekształcał się w potężną siłę. |
Manchester United dynamicznie się zmienia pod wodzą Michaela Carricka, a kibiców Old Trafford najbardziej ekscytują nie tylko zwycięstwa. Co ważniejsze, zaczynają dostrzegać zawodników, którzy potrafią stworzyć nową tożsamość drużyny.
W wygranym 3:2 meczu z Nottingham Forest w 37. kolejce Premier League, 17 maja, wyróżniającym się zawodnikiem był bez wątpienia Bruno Fernandes. Kapitan Manchesteru United kontynuował grę na bardzo wysokim poziomie, zaliczając osiem asyst i wyrównując rekord asyst. Gdyby jego koledzy z drużyny wykazali się większą skutecznością w wykańczaniu akcji, Fernandes z łatwością mógłby opuścić boisko z czterema lub pięcioma asystami.
Warto jednak zauważyć, że po raz pierwszy od lat Bruno Fernandes nie jest już jedynym zawodnikiem, który zdaje się dźwigać drużynę na swoich barkach. Matheus Cunha stopniowo przywraca ten wizerunek do życia.
Brazylijski napastnik kontynuował świetną formę w meczu z Forest, strzelając gola, stwarzając cztery okazje dla kolegów z drużyny i nieustannie, z wielką pewnością siebie, dezorganizując obronę gości. Jedno z podań Cunhy o mało nie skończyło się asystą, gdyby Bryan Mbeumo nie trafił w słupek.
Ale to nie tylko liczby czynią Cunhę wyjątkowym. Przez wiele lat Manchesterowi United brakowało zawodników zdolnych do pobudzenia całego zespołu. Bruno Fernandes jest niemal jedynym, który konsekwentnie utrzymuje wysoki poziom intensywności, ducha walki i chęć zmiany gry w każdym meczu. Dlatego za każdym razem, gdy Bruno jest w słabej formie lub go nie ma, Manchester United natychmiast traci blask.
![]() |
Cunha zawsze gra z pewnością siebie zawodnika, który wierzy, że w każdej chwili może zmienić bieg gry. |
Teraz Cunha zaczyna emanować podobną energią. Gra z polotem, ale nie bezmyślnie. Brazylijski napastnik z powodzeniem minął Forest we wszystkich trzech sytuacjach, wygrał cztery pojedynki i nieustannie przemieszczał się, aby stworzyć przestrzeń dla swoich kolegów z drużyny. Co ważniejsze, Cunha zawsze gra z pewnością siebie zawodnika, który wierzy, że może odmienić losy meczu w każdej chwili.
To cecha, którą niewielu piłkarzy Manchesteru United posiadało w ostatnich latach. Warto zauważyć, że Cunha nie miał łatwego startu na Old Trafford. Przed grudniem strzelił tylko jednego gola dla United, a jego zdolność do adaptacji w Premier League była kwestionowana. Wielu uważało, że brazylijski napastnik będzie kolejnym nieudanym transferem do klubu.
Ale Cunha cierpliwie przetrwał ten trudny okres. W rzeczywistości nie był to pierwszy raz, kiedy potrzebował czasu na adaptację do nowego otoczenia. W swojej karierze Cunha często zaczynał powoli, zanim eksplodował, stając się potężną siłą, gdy nabrał pewności siebie i znalazł odpowiednią rolę w systemie taktycznym.
Carrick zdaje się to doskonale rozumieć. Angielski trener nie zmusza Cunhy do gry wyłącznie na pozycji środkowego napastnika, ale daje mu swobodę poruszania się, współpracy z innymi i uczestnictwa w każdym kluczowym momencie ataku. To właśnie pozwala brazylijskiemu napastnikowi w pełni wykorzystać jego wszechstronne umiejętności.
Kibiców MU najbardziej ekscytuje perspektywa kolejnego sezonu. Trio Cunha, Mbeumo i Benjamin Sesko strzeliło po 10 lub więcej bramek w swoim pierwszym sezonie w klubie, co jest rzadkim osiągnięciem w historii Premier League.
Jeśli utrzyma obecne tempo rozwoju, Cunha z łatwością może osiągnąć ponad 30 bramek we wszystkich rozgrywkach w przyszłym sezonie. Ale co ważniejsze od bramek i asyst, MU w końcu znalazło kolejnego zawodnika, który może poprowadzić drużynę do przodu swoją osobowością i energią.
Na to Old Trafford czekało bardzo długo, od czasów po Sir Alexie Fergusonie.
Źródło: https://znews.vn/mu-tim-thay-bruno-fernandes-moi-post1652258.html









Komentarz (0)