PSG wygrało te rozgrywki po raz drugi z rzędu, co stanowi największą transformację – od ambitnego projektu do dynastii w europejskiej piłce nożnej.
Finał potoczył się dokładnie tak, jak przewidywało wielu. PSG miało większą kontrolę nad posiadaniem piłki, ale miało problemy z dobrze zorganizowaną obroną Arsenalu.
Kai Havertz otworzył wynik spotkania dla angielskiej drużyny, strzelając gola w 5. minucie. Wielu doszukiwało się nawet podobieństw do jego występu w finale Ligi Mistrzów pomiędzy Chelsea a Man City.

PSG musiało cierpliwie szukać okazji, by przebić się przez solidny mur, który wzniósł Arsenal. Ousmane Dembélé wydawał się „niewidzialny” przez cały mecz, ale francuski napastnik pojawił się w odpowiednim momencie, skutecznie wykorzystując rzut karny w 64. minucie, doprowadzając finał Ligi Mistrzów do punktu wyjścia.
Obie drużyny toczyły zacięty bój przez ponad 120 minut, zanim doszło do serii rzutów karnych. PSG nie było znacząco lepsze od Arsenalu, ale wygrało dzięki wytrwałości mistrzów, którzy wiedzą, jak przezwyciężać przeciwności losu.
Ale najważniejszym aspektem dla PSG w ich drugim z rzędu tytule jest to, że stali się prawdziwą dynastią. Od XXI wieku, poza Realem Madryt, żaden klub nie obronił tytułu Ligi Mistrzów. Chelsea pod wodzą Romana Abramowicza nie zdołała tego dokonać. Manchester City, z ogromnymi inwestycjami z Abu Zabi i menedżerem Pepem Guardiolą, również nie zdołał tego dokonać.
PSG to zrobiło!
Kiedy PSG po raz drugi z rzędu dotarło do finału, prezydent Nasser Al Khelaifi wspomniał o celu, jakim jest posiadanie „drugiej gwiazdy” na koszulce, dając do zrozumienia, że chcą ponownie zdobyć mistrzostwo.
Przez wiele lat PSG postrzegano raczej jako „gigantyczny worek pieniędzy” niż czołowy europejski klub. Pieniądze te pozwoliły im sprowadzić mnóstwo supergwiazd, ale nigdy nie udało im się zdobyć prestiżowego trofeum Ligi Mistrzów. Przez ponad dekadę katarscy właściciele inwestowali miliardy euro w te ambicje. Potem do paryskiego klubu dołączyli Neymar, Mbappé i w końcu Messi.
Ale dopiero gdy wszyscy ci wywyższeni piłkarze odeszli, PSG naprawdę osiągnęło chwałę, o której tak długo marzyło.
Teraz są drużyną z wyraźnym „DNA”, zdolną do stabilnej rywalizacji na najwyższym poziomie. Twórcą tego DNA jest nie kto inny, jak trener Luis Enrique. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że to właśnie ten historyczny transfer przyniósł sukces PSG. Hiszpański strateg właśnie zdobył swój trzeci tytuł Ligi Mistrzów. Oficjalnie dołącza do grona najbardziej utytułowanych trenerów w historii rozgrywek, takich jak Bob Paisley, Zinedine Zidane i Pep Guardiola, ustępując jedynie Carlo Ancelottiemu (5 tytułów).
Po przybyciu do Paryża zainicjował jedną z największych rewolucji w historii piłki nożnej. Nie tylko odeszło 26 zawodników, ale także nastąpiła całkowita przebudowa kultury i stylu gry klubu. Nikt nie był zwolniony z narzuconej przez niego dyscypliny, nawet Mbappé w swoim pierwszym sezonie. W przeszłości nawet Lionel Messi był przez niego sadzany na ławce rezerwowych podczas nieporozumień. Nie bał się konfrontacji, nie bał się być czarnym charakterem, o ile służyło to wspólnemu dobru i poprawiało wyniki drużyny.
W rewolucji trenera Enrique, Ousmane Dembélé jest chyba najbardziej reprezentatywną postacią. Przez lata wątpił w swoje możliwości wniesienia wkładu do wielkich klubów. Teraz może być uważany za ikonę PSG. Po wielu latach Parc des Princes w końcu znalazł godnego następcę. Nadal jest on głównym kandydatem do Złotej Piłki w tym sezonie i śmiało może postawić stopę w panteonie legend światowego futbolu.
Obok niego jest Kwarackhelia. Gruziński napastnik nie cieszy się takim medialnym szumem jak Mbappe czy Neymar, ale jego wpływ jest zupełnie inny. W finale Kwarackhelia widocznie krwawił z nogi, ale wytrwał i wywalczył rzut karny, który Dembele wykorzystał, wyrównując.
Obaj zawodnicy są najwyższej klasy, co odzwierciedla ducha zespołowego, którego trener Luis Enrique zbudował w PSG.
Z drugiej strony, wielu ma pełne prawo współczuć Arsenalowi. Zawodnicy Mikela Artety grali zdyscyplinowanie, byli twardzi pod presją i wciągnęli PSG w zaciętą serię rzutów karnych. Sam trener Enrique przyznał po meczu, że mieli z tym problem i powiedział, że „obie drużyny zasłużyły na tytuł mistrzowski”.
Trener Arteta wyraził swój żal: „Trudno się z tym pogodzić, kiedy gra się konsekwentnie przez cały turniej, dociera się do finału, a potem przegrywa się z powodu rzutu karnego. Ale jestem dumny ze swoich zawodników. To zaszczyt prowadzić tę drużynę”.
Podczas meczu kamery telewizyjne skupiły się na legendzie Thierry'm Henrym na trybunach, przywołując wiele wyjątkowych wspomnień sprzed 20 lat, kiedy to on również dotarł z Arsenalem do finału Ligi Mistrzów. 20 lat później jego następcy wciąż nie kontynuują tego niedokończonego marzenia. Arsenal po raz pierwszy w historii nie zapisał się w historii tych rozgrywek.
Według qdnd.vn
Źródło: https://baodongthap.vn/psg-mot-trieu-dai-a241526.html









Komentarz (0)