Kien powiedział, że za każdym razem, gdy prowadzi karetkę, zawsze przypomina sobie o konieczności intensywnej koncentracji, ponieważ za kierownicą kryje się ludzkie życie. Wiele osób może nie znać jego imienia, ale dopóki pacjent jest bezpiecznie transportowany do szpitala, czuje się szczęśliwy.
Świadek wielu „śmierci i rozstań”.
Jeśli kierowcy karetek pogotowia są utożsamiani z delikatną granicą między życiem a śmiercią, to pracownicy zakładów pogrzebowych są tymi, którzy są świadkami ostatnich chwil życia człowieka.
W zacisznym zakątku za Szpitalem Prowincjonalnym Ca Mau znajduje się dom pogrzebowy, do którego nikt nie chce się udać, ale dla pana Nguyena Van Quy to codzienne miejsce pracy. Jego praca rozpoczyna się w momencie śmierci pacjenta w szpitalu; przyjmuje ciało, konserwuje je i pomaga rodzinie w niezbędnych procedurach przed pochówkiem.
Pan Quy podzielił się: „ Moja praca może wydawać się przerażająca, ale po pewnym czasie się do niej przyzwyczaiłem. Najważniejsze to okazywać szacunek zmarłemu i dzielić żałobę z jego rodziną ” .
Poza opieką nad ciałem, wspiera również pogrążone w żałobie rodziny w najtrudniejszych chwilach. Wiele rodzin z odległych regionów przyjeżdża, zdezorientowanych procedurami i niepewnych, co robić. Prowadzi je krok po kroku – od odebrania ciała i przygotowania dokumentów, po zorganizowanie transportu do rodzinnego miasta.
Wiele osób pytało pana Quya: „Czy nie boi się pan pracy w domu pogrzebowym?”. Uśmiechnął się tylko delikatnie i odpowiedział: „Na początku się bałem, ale po prostu traktuję to jako pracę, która ma pomagać innym. Kiedy ich bliscy przeżywają największy smutek, wspieram ich w zorganizowaniu godnego pogrzebu dla zmarłych. To już jest znacząca praca”.
W odosobnionym zakątku za szpitalem znajduje się dom pogrzebowy, do którego nikt nie chce chodzić. Jednak dla pana Nguyena Van Quy to codzienna rutyna.
Pan Quy był przyzwyczajony do samotnej pracy nocami w cichym, zimnym pomieszczeniu. Najbardziej niepokoił go nie strach, ale historie kryjące się za każdym życiem. „Zdarzają się przypadki, gdy rodzina jest zbyt biedna, by opłacić pogrzeb, a widok ich płaczących rozdziera mi serce. W takiej sytuacji jedyne, co mogę zrobić, to pomóc im dokończyć wszystkie procedury jak najszybciej i najsprawniej” – rozmyślał pan Quy.
Lider Szpitala Prowincjonalnego Ca Mau stwierdził: „W systemie operacyjnym szpitala nie ma pracy nieistotnej. Kierowcy karetek pogotowia i personel domu pogrzebowego to kluczowe ogniwa. Bez nich wiele operacji szpitalnych napotkałoby trudności”.
W szerszym ujęciu branży opieki zdrowotnej, uwaga skupia się często na lekarzach, pielęgniarkach i personelu medycznym, którzy bezpośrednio zajmują się pacjentami, ale za kulisami działa cały system niedocenianych bohaterów, którzy zapewniają wsparcie. Od kierowców, którzy szybko transportują pacjentów na izby przyjęć, po tych, którzy pomagają rodzinom w organizacji pogrzebu – wszyscy przyczyniają się do sprawnego funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej . Te ciche, wytrwałe wysiłki wymagają wytrwałości, odpowiedzialności i współczucia.
Każdego dnia w szpitalach w całym kraju karetki pogotowia pędzą nocą, a drzwi domów pogrzebowych bezszelestnie otwierają się i zamykają. Tam nieznani bohaterowie pilnie pracują, rzadko wymieniani z imienia, ale zawsze przyczyniając się do sprawnego funkcjonowania szpitala. Być może przyzwyczaili się do tego cichego przychodzenia i odchodzenia, nieprzyzwyczajeni do bycia obiektem pochwał, ale w humanistycznej tkance zawodu medycznego są nieodzowną częścią. Niezależnie od stanowiska, nie tylko wypełniają swoje obowiązki, ale także poświęcają się służbie społeczności.
Van Dum
Źródło: https://baocamau.vn/tham-lang-sau-canh-cua-nganh-y-a127462.html






Komentarz (0)