
Sceną jest szeroki chodnik, oświetlony jedynie latarniami ulicznymi i przejeżdżającymi pojazdami zamiast profesjonalnego oświetlenia. Mimo to staje się ona punktem wyjścia dla szalonej i niezapomnianej imprezy tanecznej dla miłośników Da Nang .
Parkiet do tańca freestyle
O zmierzchu nadmorska droga w pobliżu skrzyżowania ulic Vo Van Kiet i Vo Nguyen Giap tętniła życiem, a spacerujący ludzie przemierzali ją z zapartym tchem. Pośród orzeźwiającej morskiej bryzy, żywa latynoska muzyka rozbrzmiewała niczym magnes, sprawiając, że wielu chciało się zrelaksować i zatańczyć.
W ciągu kilkudziesięciu minut wokół głośnika szybko utworzył się duży krąg. Bez słowa, stopy zaczęły rytmicznie poruszać się w rytm muzyki, tworząc unikatowy element kulturowy nocnego życia w nadmorskim miasteczku.
Miłośnicy tańca tłumnie przybywali, proaktywnie wybierając przestronne, dobrze oświetlone chodniki, aby przygotować się na wieczór nieskrępowanego tańca. Oprócz par, które wcześniej wspólnie ćwiczyły, doświadczeni tancerze solo szybko znaleźli odpowiednich partnerów po zaledwie kilku uściskach dłoni i powitaniach.
Niosąc mały głośnik i składane krzesło, pani Bich Phuong (z okręgu Son Tra) powiedziała, że zazwyczaj ona i kilka przyjaciółek przychodzą tu tylko potańczyć po kolacji. Ale poprzedniego wieczoru spotkała południowoamerykańską koleżankę, która grała salsę i tak się wciągnęła, że umówiła się na wspólny taniec dzisiaj.
„Uwielbiam tańczyć, a mój dom jest blisko plaży, więc jestem tu prawie każdej nocy. Największą zaletą tych tańców jest całkowita improwizacja. Tutaj nie nosi się błyszczących, cekinowych sukienek jak na profesjonalnym parkiecie; nosi się szorty i koszulki. Czasami osoby, które dopiero co wróciły z pływania, nadal noszą stroje kąpielowe i chodzą boso, wtapiając się w muzykę ” – powiedziała pani Phuong.
Według pani Phuong, grupy taneczne rzadko mają stałych członków i działają jawnie. Każdy, kto przychodzi pierwszy, przynosi ze sobą mówcę, aby każdy, kto chce tańczyć, mógł dołączyć. Początkowo tańczyło tam zaledwie kilka par, ale po kilku godzinach prowizoryczna scena na plaży rozrasta się, a dziesiątki par kołysze się w rytm muzyki.
Jeremy (amerykański turysta) powiedział, że był w Da Nang od prawie dwóch miesięcy i przypadkiem zobaczył ludzi tańczących na plaży Son Tra. Początkowo tylko patrzył, ale wszyscy tańczyli pięknie i bawili się tak dobrze, że poprosił, żeby do nich dołączył. To wystarczyło; ta scena pomogła mu nawiązać nowe znajomości. W złotym świetle latarni i półksiężyca atmosfera nocnego morza stała się magiczna i pełna poezji.
Wtapianie się w serce Da Nang
Wśród ponad 20 par tańczących w grupie w pobliżu Mauzoleum Wielorybów, naliczyłem około połowę obcokrajowców w wieku około 30 lat. Żywa muzyka, pełne gracji ruchy taneczne i śmiech wszystkich sprawiły, że plaża Da Nang nocą była jeszcze bardziej dynamiczna, młodzieńcza i przyjazna.
Początkowo widzowie stali na obrzeżach, obserwując z uwagą. Ale potem namiętny latynoski rytm zdawał się mieć w sobie jakąś dziwną magię. Uprzejmy gest mężczyzny z Zachodu, zachęcający uśmiech miejscowej kobiety i wszelkie bariery lęku natychmiast zniknęły. Splecione kroki, pełne gracji obroty i gromkie brawa wybuchały za każdym razem, gdy para wykonywała trudny ruch. Radosna, pełna energii atmosfera przenikała całą plażę, zagłuszając nawet delikatny szum fal.
David Miller (34 lata, turysta z Anglii) jest wiernym „tancerzem” na plaży My Khe od dwóch tygodni. Mówi, że niezależnie od poziomu umiejętności tanecznych, czy jesteś początkującym, czy doświadczonym tancerzem, możesz tu przyjść i potańczyć z każdym.
„Wszystko jest za darmo. Wystarczy być zdrowym, a wtedy znajdziesz śmiech i radość w tej przestrzeni” – powiedział.
Po ponad roku podróży po Azji Miller brał również udział w klubach tanecznych w wielu miejscach. Jednak taniec w nadmorskim otoczeniu Da Nang jest cudowny, ponieważ chłodne powietrze, otwarta przestrzeń i tłumy przechodzących ludzi dają mu wyjątkowe uczucie. Dlatego za każdym razem, gdy tu przyjeżdża, zazwyczaj tańczy do późnej nocy, zanim wróci do domu.
Pasja do tańca wśród zagranicznych turystów w regionie nadmorskim zdaje się nie znać granic wieku ani narodowości. To nie tylko jedna grupa, ale wiele – od energicznej młodzieży z pokolenia Z, tańczącej energiczne hiphopowe tańce, po starsze pary z siwiejącymi włosami, oddające się romantycznym tańcom pod kołyszącymi się palmami kokosowymi.
Wieczorem nad morzem, odkładamy na bok zmęczenie i presję dnia codziennego, by móc w pełni cieszyć się każdą chwilą przy muzyce.
Tym, co szczególnie zaskakuje wielu zagranicznych turystów przemierzających strefę „tańców plażowych”, są nie tylko piękne układy taneczne, ale także niezwykłe połączenie obcokrajowców i mieszkańców Da Nang. Tutaj granice językowe, kolor skóry czy kulturowe zdają się całkowicie zanikać. Wszystkich łączy jeden wspólny język: muzyka i taniec.
Pod palmami kokosowymi, życzliwość, gościnność i otwartość miejscowej ludności sprawiają, że zagraniczni turyści czują się mile widziani. Wielu nie stoi z boku i nie obserwuje dziwnego spektaklu, lecz aktywnie włącza się w akcję, wnosząc wolną, liberalną energię i tchnąc nowe życie w duchowe życie nadmorskiego miasta.
Źródło: https://baodanang.vn/vu-dieu-ben-bo-bien-3338785.html









Komentarz (0)