
Liverpool (wcześniej) miał zbyt wiele problemów – zdjęcie: REUTERS
Rzeczywiście, wszyscy tradycyjni giganci z „wielkiej szóstki” angielskiej piłki nożnej, od Man City, Liverpoolu i Chelsea po Man United i Tottenham, zawiedli w pierwszej rundzie pierwszej połowy sezonu.
Na stadionie Fulham drużyna Liverpoolu rozegrała najdziwniejszy mecz sezonu, dostarczając swoim kibicom masę emocji.
Brak pomysłów na atak
Początkowe uczucie – które utrzymywało się przez cały mecz – to… nuda i frustracja. Zespół Arne Slota rozegrał nudny mecz jak zwykle. Byli nieśmiali, brakowało im pomysłów w ataku, a nawet nieuważni w obronie. Gdyby Fulham lepiej wykorzystał swoje szanse, mogliby prowadzić nawet 2:0 w pierwszych 60 minutach.
Liverpool przyspieszył dopiero po stracie pierwszej bramki. Jednak ich pomysły na atak były zbyt słabe. Brak trzech wielkich gwiazd – Salaha, Isaka i Ekitike – był tylko jednym z powodów.
Co ważniejsze, menedżerowi Slotowi naprawdę brakowało zróżnicowanych strategii ofensywnych, a pod wodzą holenderskiego stratega Liverpoolowi brakowało ducha walki i szybkich przejść w ataku.
Kiedy dwa miesiące temu Liverpool pogrążył się w poważnym kryzysie, Slot zrzucił winę na defensywę przeciwników. Jednak w dwóch ostatnich meczach ani Leeds, ani Fulham nie musiały się wysilać w obronie, ponieważ ich przeciwnicy nie prezentowali cech prawdziwie topowej drużyny.
Obrona amatorska
Liverpool ostatecznie objął prowadzenie dzięki genialnej akcji, w której Gakpo strzelił gola w 90+3 minucie. Jednak zaledwie trzy minuty później stracili kolejnego gola z powodu amatorskiej gry w obronie.
Strzał Harrisona Reeda z dystansu był spektakularny, ale kluczem była gra środkowych obrońców Liverpoolu, którzy nie wystawili żadnego zawodnika do przechwycenia piłki. Pod koniec meczu obrońcy Liverpoolu skupiali się jedynie w dużej grupie w polu karnym.
Problem Liverpoolu jest oczywisty dla całego piłkarskiego świata: drużynie brakuje defensywnych pomocników i środkowych obrońców. Zeszłego lata Liverpool wydał pół miliarda euro na ściągnięcie całej rzeszy gwiazd do linii ofensywnej, ale nie udało mu się wyeliminować podstawowych braków zespołu.

Manchester United właśnie zwolnił trenera Amorima - Zdjęcie: REUTERS
I nie dotyczy to tylko Liverpoolu...
Nie tylko Liverpool; Chelsea i Manchester United również doświadczyły podobnych niedociągnięć tego lata. Każda drużyna wydała mnóstwo pieniędzy, ale żadnej nie udało się w pełni rozwiązać swoich problemów.
Manchester United kupił trzech napastników, ale gdy nadeszła zima, musiał wystawić ośmiu obrońców. Pomoc Czerwonych Diabłów jest mocno niedoborowa, a jedynie Casemiro okazał się środkowym pomocnikiem najwyższej klasy.
Chelsea ma bardzo skuteczną, długoterminową strategię inwestycyjną, obejmującą szeroki zakres działań. Sezon po sezonie Chelsea udaje się zbilansować swoje finanse, ale to tylko w kategoriach ekonomicznych . Na boisku wyraźnie widać, że Chelsea brakuje zarówno czołowego środkowego obrońcy, jak i napastnika najwyższej klasy, który potrafiłby wykorzystać okazje stworzone przez Enzo i Palmera.
Jeśli chodzi o Man City, menedżer Pep Guardiola wciąż walczy o to, by odbudować drużynę po kryzysie. Choć radzi sobie całkiem nieźle, wszystko wymaga czasu. Man City wciąż nie odzyskał dawnej stabilności.
W tym kontekście Arsenal może nie jest wyjątkowo silny, ale ma mnóstwo pewności siebie, ponieważ wszyscy jego rywale borykają się z własnymi problemami.
Źródło: https://tuoitre.vn/chi-minh-arsenal-on-dinh-20260106095337062.htm







Komentarz (0)