
Festiwale wiosenne powinny być okazją dla studentów do swobodnej zabawy i cieszenia się nią, bez dyskryminacji między studentami płacącymi czesne a tymi, którzy nie płacą - Ilustracja: AI
Wcześniej szkoła współpracowała z firmą turystyczną przy organizacji festiwalu wiosennego i ogłosiła, że zbierze 270 000 VND od rodziców rejestrujących swoje dzieci do udziału w festiwalu.
A ponieważ festiwal wiosenny odbywa się w normalny dzień szkolny, uczniowie, którzy nie zapłacą opłaty, będą musieli zostać w klasie, zamiast nosić tradycyjne wietnamskie stroje i brać udział w różnych grach na szkolnym boisku.
Po tym, jak rodzice wysłali listy wyrażające niezadowolenie, szkoła naprawiła sytuację i zwróciła pieniądze. Zamiast zatrudniać biuro podróży, szkoła zorganizowała wycieczkę sama, z pomocą nauczycieli i rodziców. Radość, choć prostsza, podzieliła się równo między wszystkie dzieci.
W wielu przedszkolach i szkołach podstawowych popularną praktyką jest organizowanie obchodów Nowego Roku Księżycowego dla dzieci, w tym jarmarków, gier ludowych, wypieku banh chung (tradycyjnych wietnamskich ciasteczek ryżowych), przygotowywania pater z owocami czy prezentowania tradycyjnych strojów.
A najszybszym i najskuteczniejszym sposobem, jaki znajduje wiele szkół, jest zbieranie pieniędzy od rodziców. Oczywiście, zbieranie pieniędzy od rodziców musi być dobrowolne.
Niestety, mimo „dobrowolnego” uczestnictwa w wydarzeniu, które sprzyjało jedności, a nawet edukacji kulturalnej, wiele dzieci, które „nie płaciły”, zostało wykluczonych lub potraktowanych niesprawiedliwie i niedelikatnie.
W Hanoi istniała kiedyś sytuacja, w której szkoły zezwalały klasom na organizowanie przyjęć dla uczniów. Sposób organizacji przyjęć przez każdą klasę różnił się w zależności od sposobu, w jaki zorganizowało je stowarzyszenie rodzicielsko-nauczycielskie danej klasy, oraz od kwoty przeznaczonej na ten cel.
Jedna klasa postanowiła kupić smażonego kurczaka dla uczniów, którzy „zapłacili”, podczas gdy uczniowie, którzy „nie zapłacili”, mogli jeść jedynie słodycze i owoce. Obraźliwe było to, że uczniowie, którzy mogli zjeść smażonego kurczaka, siedzieli w tym samym miejscu podczas imprezy, obok tych, którzy tego nie zrobili.
„Bez wkładu finansowego nie byłoby funduszy” – argumentują organizatorzy. Jeśli jednak priorytetem jest uczciwe traktowanie uczniów, a nie format i skala wydarzenia, szkoły i rady rodziców zrozumieją, że muszą „radzić sobie tym, co mają”, dbając o to, by wszyscy uczniowie dobrze się bawili.
W ten sposób żadne dziecko nie poczuje się pominięte, smutne lub odizolowane w radosnym momencie.
W rzeczywistości wiele szkół publicznych – nawet tych o ograniczonym budżecie – może nadal organizować radosne i pełne znaczenia festiwale wiosenne, w których uczniowie, rodzice i nauczyciele uczestniczą, wnosząc pomysły, wysiłek i materiały na zasadzie prawdziwego wolontariatu.
Nauczyciele jedynie podpowiadają, kierują i wspierają uczniów w realizacji ich pomysłów, np. poprzez rysowanie obrazków w celu zbierania funduszy na cele charytatywne, projektowanie kopert na szczęśliwe pieniądze, organizowanie tradycyjnych straganów Tet, występy artystyczne, humorystyczne skecze i gry ludowe, aby uczcić Tet... Takie „oszczędne” podejście przynosi w rzeczywistości więcej radości i ma większą wartość edukacyjną.
Proces koordynacji wydarzeń z organizatorami i pobierania opłat od rodziców może wydawać się menedżerom prosty i łatwiejszy, ale w rzeczywistości rodzi on drażliwe kwestie.
Dużo mówimy o równości w edukacji, o „szczęśliwych szkołach”, o tym, że „każdy dzień w szkole jest radosny”... ale przy takim podejściu te aspiracje pozostają poza zasięgiem.
Źródło: https://tuoitre.vn/de-moi-hoc-sinh-deu-vui-20260211082559946.htm







Komentarz (0)