![]() |
Trend amatorskich „łowców ChatGPT” wprawia pisarzy w zakłopotanie. (Ilustracja: Wall Street Journal) |
Jak podaje „Wall Street Journal” , wraz z upowszechnianiem się w Internecie treści generowanych przez sztuczną inteligencję coraz więcej osób staje się amatorskimi „detektorami ChatGPT”. Analizują każdy myślnik, strukturę zdania i styl pisania, aby określić, kto wykorzystuje sztuczną inteligencję do pisania artykułów, publikowania na LinkedIn lub wysyłania wiadomości e-mail.
Celowe pisanie słów z błędami, aby brzmieć... ludzko.
Sarah Suzuki Harvard, 32-letnia copywriterka i dziennikarka mieszkająca na Brooklynie w Nowym Jorku, mówi, że nigdy nie sądziła, że będzie musiała nauczyć się „pisać jak człowiek” w każdym akapicie.
„Zacząłem używać bardzo nieformalnego języka, na przykład »hej, serio«, albo dodawać mnóstwo wykrzykników. Czułem się z tym niekomfortowo, ale teraz, jeśli chcesz, żeby ludzie uwierzyli, że jesteś prawdziwy, musisz tak pisać” – wspominał Harvard.
![]() |
Sarah Suzuki Harvard jest 32-letnią copywriterką i dziennikarką mieszkającą w Nowym Jorku. |
Harvard nazywa to zjawisko „nową wersją łowców czarownic”, nawiązując do średniowiecznych polowań na czarownice w Europie. „Ludzie żądają, aby inni udowodnili coś, czego nie da się udowodnić” – powiedziała.
Paradoks polega na tym, że sztuczna inteligencja pisze dobrze, ponieważ jest trenowana na ogromnym zbiorze danych stworzonym przez ludzi. Obejmuje on niezliczone klasyczne dzieła literackie, komentarze, artykuły wstępne, wpisy na blogach i wiele innych. Modele językowe są również optymalizowane pod kątem jasnego, spójnego i unikania rozwlekłości – zasad uznawanych za standard w pisaniu.
Ironią losu jest to, że właśnie ta gładkość stała się podejrzanym znakiem.
Garrett Marcy, 28-letni pracownik działu finansowego w Jacksonville, mówi, że często rozpoznaje teksty AI po gwałtownym rytmie zdań, nadmiernym stosowaniu długich myślników lub konstrukcjach takich jak „nie A, ale B”.
Strach przed utratą własnego stylu pisania.
Nie dotyczy to tylko zwykłych pisarzy; nawet branża technologiczna szuka sposobów na „zniszczenie” tekstów tworzonych przez sztuczną inteligencję, aby uczynić je mniej doskonałymi.
Sean Chou, współzałożyciel kilku startupów technologicznych w Chicago, mówi, że używa sztucznej inteligencji do tworzenia postów na LinkedIn, ale zmienia długi myślnik na dwa krótkie, aby tekst „wyglądał, jakby został napisany przez człowieka”. „To moje dzieło sztuki” – zażartował Chou.
Chou starał się również unikać zbyt mocnych stwierdzeń, argumentując, że wzorce językowe często ulegają wpływom wystąpień TEDx czy debat na Reddicie, co prowadzi do tendencji do dzielenia się informacjami z dużą pewnością siebie.
Andy O'Bryan, współzałożyciel społeczności przedsiębiorców skupionych wokół sztucznej inteligencji, twierdzi, że obserwuje coraz większą liczbę osób celowo popełniających drobne błędy w artykułach generowanych przez sztuczną inteligencję.
„Czytasz wpis na blogu bez żadnych problemów, a potem nagle w środku akapitu pojawia się głupi błąd” – powiedział. „To tak, jakby próbowali udowodnić, że artykuł nie ma nic wspólnego ze sztuczną inteligencją”.
![]() |
Ivan Jackson jest założycielem Writehuman, startupu oferującego usługi oparte na sztucznej inteligencji, które pozwalają na „humanizację” treści pisanych. |
Ivan Jackson, założyciel startupu Writehuman, twierdzi, że odróżnianie ludzi od sztucznej inteligencji staje się coraz trudniejsze w miarę rozwoju modeli językowych. Firma Jacksona specjalizuje się w edycji tekstów tworzonych przez sztuczną inteligencję, aby nadać im „bardziej ludzki” charakter, i regularnie aktualizuje swoje metody, aby omijać narzędzia wykrywające sztuczną inteligencję.
Według analizy tego startupu, sztuczna inteligencja ma obecnie tendencję do nadużywania zwrotów takich jak „zamiast” czy „niezbędne dla”. Paradoksalnie, wiele tekstów pisanych przez ludzi jest również oznaczanych jako AI, ponieważ ludzie nieświadomie zaczynają naśladować styl pisania chatbotów.
Ryan Johnson, 33-letni doradca finansowy z Michigan, korzystał z ChatGPT do pisania postów na blogu promujących jego firmę. Choć doceniał wygodę sztucznej inteligencji, postanowił przestać w zeszłym roku, ponieważ uważał, że jego posty tracą na oryginalności.
„To tak, jakby restauracja zaczęła rozcieńczać swoją popisową zupę” – powiedział Johnson. „Klienci nie wychodzą od razu, ale w końcu uważają danie za nieatrakcyjne”.
Aby zachować swój niepowtarzalny styl, Johnson często wplata w swoje teksty mniej znane cytaty z serialu „Biuro”. Mimo to, często jest pytany, czy korzysta ze sztucznej inteligencji.
Johnson wspominał, że kiedyś, czytając modlitwę, zauważył w książce długi myślnik. Instynktownie pomyślał: „Czy ten fragment mógł zostać napisany przez sztuczną inteligencję?”.
Źródło: https://znews.vn/tac-gia-lam-gi-truoc-tho-san-chatgpt-post1654242.html











Komentarz (0)