Każda podróż to wartość, którą cenię, gromadzę i za którą jestem wdzięczny, mając „bogatą” młodość pełną radości.
Dla mnie podróżowanie to nie tylko relaks i odpoczynek, ale także okazja do odkrywania nowych lądów i poszerzania horyzontów. Właśnie odbyłam naprawdę ważną podróż, aby rozpocząć nowy rok w Phu Yen – krainie „złotych kwiatów na zielonej trawie”, która była bohaterką niezliczonych utworów poetyckich i filmów, a także rodzinnym mieście mojej ukochanej przyjaciółki.
Wizyta w kościele Mang Lang – miejscu, gdzie starożytna europejska architektura łączy się z dekoracyjnymi detalami i rzeźbami głęboko zakorzenionymi w kulturze wietnamskiej. Zdjęcie: Nguyen Phuc
Z Ho Chi Minh City poleciałem najwcześniejszym samolotem dnia na lotnisko Tuy Hoa (Phu Yen) i rozpocząłem ekscytujące przygody. Wybierając motocykle jako środek transportu, jechaliśmy po zapierających dech w piersiach drogach: z jednej strony rozległe morze i niebo, z drugiej majestatyczne klify.
U stóp latarni morskiej Dai Lanh, zbudowanej w 1890 roku.
Phu Yen przyciąga nie tylko malowniczą przyrodą, ale także wyjątkowymi zabytkami, takimi jak kościół Mang Lang – jeden z najstarszych katolickich budynków w naszym kraju, liczący ponad 120 lat. Byłem głęboko poruszony, gdy zobaczyłem pierwszą książkę napisaną wietnamskim pismem Quốc ngữ, która jest tu przechowywana. Książka nosi tytuł „Kazanie na osiem dni” i została wydrukowana w Watykanie. Odwiedziliśmy również pagodę Thanh Luong – jedno z najsłynniejszych miejsc turystycznych o charakterze duchowym w regionie Nẫu (znanym z unikalnej kultury). Nie mogliśmy pominąć dziewiczego i romantycznego Ganh Da Dia, a następnie podziwialiśmy wspaniały wschód słońca w Mui Dien i zanurzyliśmy się w chłodnej morskiej bryzie w wieży Nghinh Phong.
Poranek w Mui Dien – jednym z pierwszych miejsc w Wietnamie, z którego można podziwiać wschód słońca.
Kuchnia Phu Yen to absolutny plus, począwszy od gorących, gotowanych na parze ciasteczek ryżowych, przez aromatyczną zupę z makaronem i ciastkami rybnymi, po zupę z makaronem w bogatym, fermentowanym sosie rybnym… a nawet ciepłe, rodzinne posiłki w domu mojej przyjaciółki. Wszystko to sprawiło, że poczułam się związana z tym miejscem i je polubiłam.
Zrozumiałem, że niekoniecznie międzynarodowe, głośne w mediach społecznościowych destynacje przynoszą satysfakcję. Młodzi ludzie powinni wybierać destynacje dostosowane do ich możliwości finansowych i dostępnego czasu. Nawet w samym Wietnamie jest wiele miejsc, które wzbogacają naszą wiedzę i emocje, doskonalą umiejętności życiowe i sprzyjają wartościowym relacjom społecznym. Podróż nie trwała długo, ale była pięknym wspomnieniem, które dało mi pozytywną energię, dzięki której pokochałem Wietnam jeszcze bardziej.
Źródło: https://nld.com.vn/trai-nghiem-thu-vi-196250208200051206.htm







Komentarz (0)