Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Rozpłakać się, gdy proste, tradycyjne danie porusza serce kogoś, kto jest daleko od domu.

Nie mając kapitału, fundacji ani wsparcia, Nguyen Thi Thu Hoa (urodzona w 1992 r.) rozpoczęła swoją przygodę z przedsiębiorczością od pozornie prostego dania: fermentowanej wieprzowiny.

Báo Phụ nữ Việt NamBáo Phụ nữ Việt Nam25/05/2025

Dzięki ponad 10 latom wytrwałości nie tylko zbudowała markę Truong Foods w mieście Thanh Son (prowincja Phu Tho ), ale także poruszyła wiele osób do łez, gdy na nowo odkrywali smak wspomnień poprzez każdy kawałek mięsa przesiąkniętego ciepłem ich rodzinnego miasta.

Rozpłakałem się, jedząc proste, tradycyjne danie, które poruszyło serce kogoś, kto był daleko od domu - Zdjęcie 1.

Już w wieku 18 lat pani Hoa starannie, ręcznie wytwarzała pierwsze słoiki z fermentowaną wieprzowiną.

Łzy płyną z powodu dalekiej rozmowy telefonicznej.

„Wiele osób pyta mnie, dlaczego zdecydowałem się zacząć od tradycyjnego dania, takiego jak fermentowana wieprzowina – produktu, który nie jest nowy, nietypowy i często narażony na uprzedzenia. Ale myślę po prostu: to danie z mojego rodzinnego miasta, coś, co potrafię zrobić i jedyne, od czego mogłem zacząć, kiedy nic nie miałem” – łagodnie wspominał Thu Hoa.

W tamtym roku miała zaledwie 18 lat, wiek, w którym większość ludzi marzy jeszcze o studiach i cieszeniu się beztroskimi dniami, ale ona była już zajęta zakupami na targu, gdzie pieczołowicie ręcznie przygotowywała pierwsze słoiki z fermentowaną wieprzowiną.

Czasem siadała i sprzedawała tuż przed domem, mając nadzieję, że przechodnie się zatrzymają. Innym razem niosła ją na targ, wołając każdego z osobna. W tamtych czasach fermentowana wieprzowina była jeszcze nieznana wielu ludziom. Ale potem, stopniowo, niektórzy wracali, żeby ją kupić, inni dawali w prezencie, a ona poczuła, jak w jej sercu rozpala się mała radość. „Pomyślałam: dlaczego nie rozwinąć tego dania? Musimy zrobić to porządnie, sprawić, by dotarło do większej liczby osób, aby to tradycyjne danie naszych przodków nie zanikło”.

Mówiła, że ​​w każdej podróży są chwile, kiedy chce się zatrzymać, jak wtedy, gdy ręcznie robiła fermentowaną wieprzowinę, z większą liczbą nieudanych partii niż udanych. Nikt nie chciał kupować jej produktów. Czasem po prostu siedziała i płakała w samotności. Ale pewnego popołudnia odebrała telefon od klienta z Ho Chi Minh City, którego nigdy nie zapomni.

Rozpłakałam się, jedząc proste, tradycyjne danie, które poruszyło serce kogoś, kto był daleko od domu - Zdjęcie 2.

Powiedział: „Minęło tyle czasu, odkąd jadłem tę samą kwaśną wieprzowinę, którą robiła moja mama. Zanim odeszła, zawsze robiła mi to danie, kiedy wracałem do domu. Dziękuję, że sprawiłeś, że poczułem się, jakbym znów widział swoją mamę…”

Po rozmowie nie mogła wydusić z siebie ani słowa. W dłoni trzymała telefon, ale serce ściskało jej się w piersi. Siedziała apatycznie przed swoim straganem, wpatrując się w każde pudełko fermentowanej wieprzowiny, jakby nagle ożywały. Nie były już tylko produktami, którymi handlowała, żeby zarobić na życie, ale niewidzialnym mostem łączącym córkę daleko od domu ze zmarłą matką.

Rozpłakałam się, jedząc proste, tradycyjne danie, które poruszyło serce kogoś, kto był daleko od domu - Zdjęcie 3.

Młoda kobieta pewnego razu zalała się łzami, gdy pierwszego dnia jej działalności nie udało się sprzedać żadnych produktów.

„Pomyślałam o jego matce, kobiecie, która prawdopodobnie również po cichu weszła do kuchni, skrupulatnie przyprawiając i marynując każdy kawałek mięsa, by wyrazić swoją miłość. A dziś ja – obca osoba – nieświadomie stałam się tą, która kontynuuje tę miłość. Płakałam nie z dumy, ale dlatego, że czułam się mała w obliczu tego, co potrafi zdziałać jedzenie z mojego rodzinnego miasta. Delikatna kwaskowatość na końcu języka, nuta bogatych wspomnień – a jednak może kogoś rozpłakać, może wzruszyć dorosłego mężczyznę w samym sercu miasta” – wspominała pani Hoa. To był moment, który dodał jej pewności siebie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Podróż z kuchni na strony książki.

Początkowo wiele osób wątpiło w nią i wyśmiewało ją, a nawet krewni radzili jej, żeby „znalazła sobie stałą pracę”. Ale ona nie protestowała. Postanowiła zareagować czynami.

Rozpłakałam się, jedząc proste, tradycyjne danie, które poruszyło serce kogoś, kto był daleko od domu - Zdjęcie 4.

Proces produkcyjny odbywa się w obiegu zamkniętym.

Sprawiamy, że jest smaczniej, czyściej i bardziej zorganizowanie. Osobiście dopracowała każde pudełko, każdą etykietę, każdą literę, aby stale doskonalić. Negatywne opinie klientów – tych narzekających na surowe mięso, tych kwestionujących higienę – stały się motywacją do udoskonalenia procesu. Tradycyjna fermentowana wieprzowina jest teraz gotowana w 70%. Opakowanie zostało przeprojektowane. Informacje dotyczące bezpieczeństwa żywności i higieny są wyraźnie widoczne. Stopniowo klienci wracali. Produkt zyskał zaufanie. Tak narodziła się marka Truong Foods, która staje się coraz bardziej znana.

Pani Thu Hoa nigdy nie uczęszczała do szkoły biznesu. Brakowało jej ustrukturyzowanej strategii i mentora. Posiadała jednak coś, czego nie nauczy żaden podręcznik: wytrwałość i wiarę. „Były chwile, kiedy miałam ochotę się poddać. Ale wtedy pomyślałam o mojej matce, która niewiele mówi, ale zawsze stoi za mną i mnie wspiera. Pomyślałam o mojej córce; chciałam dać jej lepszą przyszłość. To miłość do rodziny dawała mi siłę, pozwalała mi iść naprzód”.

Rozpłakałam się, jedząc proste, tradycyjne danie, które poruszyło serce kogoś, kto jest daleko od domu - Zdjęcie 5.

Pani Hoa uważa, że ​​sukces jej pomysłu na startup wynika z trzech czynników: produktu, metody sprzedaży i marketingu.

Z młodej kobiety bez grosza, Thu Hoa jest teraz dyrektorką Truong Foods i autorką książki o swojej drodze do przedsiębiorczości. „Najcenniejszą rzeczą, jaką sobie uświadomiłam, nie są przychody ani skala, ale to, jak bardzo się rozwinęłam. Jestem wdzięczna za każdą łzę, każdą krytykę, każdy dzień, w którym nie mogłam niczego sprzedać, bo to wszystko uczyniło mnie silniejszą”.

Rozpłakałam się, jedząc proste, tradycyjne danie, które poruszyło serce kogoś, kto jest daleko od domu - Zdjęcie 6.

Rozpłakałam się, jedząc proste, tradycyjne danie, które poruszyło serce kogoś, kto jest daleko od domu - zdjęcie 7.

Rozpłakałam się, jedząc proste, tradycyjne danie, które poruszyło serce kogoś, kto jest daleko od domu - zdjęcie 8.

Produkty pani Hoa sprzedają się w dużych ilościach.

Napisała tę książkę nie tylko po to, by opowiedzieć o swoich obecnych osiągnięciach, ale także po to, by szczerze podzielić się trudnościami, błędami i lekcjami, których się nauczyła. Chce przekazać przesłanie: Można zacząć od najmniejszych, najzwyklejszych rzeczy, o ile robi się to szczerze i się nie poddaje.

Zapytana, co powiedziałaby młodym ludziom, którzy wahają się przed realizacją swoich przedsiębiorczych marzeń z obawy przed porażką, uśmiechnęła się tylko i odpowiedziała jednym zdaniem: „Po prostu podejmij działanie. Jeśli będzie dobrze, osiągniesz rezultaty; jeśli źle, wyciągniesz wnioski”. Bo zakładanie firmy nigdy nie jest usłane różami. Ale jeśli odważysz się zacząć i będziesz miał odwagę doprowadzić sprawę do końca, kwiaty zakwitną – nie u twoich stóp, ale w twoim sercu.

Source: https://phunuvietnam.vn/bat-khoc-vi-mon-an-dan-da-cham-den-trai-tim-nguoi-xa-que-20250509093129365.htm




Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Nguyễn Hoài Thu

Nguyễn Hoài Thu

Mobilny sklep z kwiatami w Hanoi

Mobilny sklep z kwiatami w Hanoi

Szczęśliwego dnia dla dziecka

Szczęśliwego dnia dla dziecka