Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Tragedia piłkarska Ten Hag

W niecałe trzy miesiące małżeństwo Bayeru Leverkusen i Erika ten Haga zakończyło się w gorzki sposób.

ZNewsZNews01/09/2025


W niecałe trzy miesiące małżeństwo Bayeru Leverkusen i Erika ten Haga zakończyło się w gorzki sposób.

Po południu 1 września zarząd „Die Werkself” (pseudonim Bayeru Leverkusen) podjął decyzję o zwolnieniu holenderskiego trenera – „wyrok”, który wielu przewidywało wcześniej, ale który mimo to wywołał szok swoją szybkością i surowością. Za tym posunięciem kryje się seria przewidywalnych kryzysów, w których Ten Hag stał się zarówno ofiarą, jak i „winowajcą” burzliwej przebudowy niemieckiej drużyny.

Błąd w obliczeniach Leverkusen.

Kiedy latem Xabi Alonso odszedł, zabierając ze sobą chwałę dubletu w Pucharze Bundesligi, Leverkusen został zmuszony do znalezienia następcy. Ten Hag, po burzliwym okresie w Manchesterze United, został wybrany z oczekiwaniem, że wniesie dyscyplinę, metodyczne podejście i międzynarodowy prestiż. Otrzymał również lukratywny kontrakt o wartości 5,5 miliona euro za sezon, co uczyniło go drugim najlepiej opłacanym trenerem w Bundeslidze.

Jednak już po kilku meczach to „ryzyko” ujawniło swoje prawdziwe ryzyko. Leverkusen rozpoczął Bundesligę z jednym punktem po dwóch kolejkach, przegrywając 1:2 u siebie, a następnie remisując 3:3 z Bremą, mimo prowadzenia 3:1. Bardziej niepokojąca była chaotyczna atmosfera w szatni: Patrik Schick i Exequiel Palacios kłócili się o to, kto powinien wykonać rzut karny, kapitan Robert Andrich otwarcie narzekał, że jego koledzy z drużyny „grają tylko dla siebie”, a nowi zawodnicy, tacy jak Malik Tillman, wyrazili oburzenie po tym, jak drużyna zmarnowała szansę na zwycięstwo z przeciwnikiem grającym w dziesiątkę.

Zespół, który właśnie stracił kluczowych zawodników – Floriana Wirtza, Jeremiego Frimponga, Granita Xhakę i Jonathana Taha Hincapiego – ledwo zdołał odbudować spójność, zanim szybko popadł w spiralę niestabilności. W tej sytuacji Ten Hag nie znalazł rozwiązania, a wręcz przyczynił się do pogłębienia konfliktu.

Najbardziej niebezpieczne sygnały nie płynęły z boiska, ale z trybun VIP. Przed meczem Bundesligi z Bremą 30 sierpnia dyrektor sportowy Simon Rolfes unikał publicznego kibicowania Ten Hag w telewizji. Po fatalnym remisie kierownictwo Leverkusen milczało. Żadnych zapewnień, żadnych uspokajających komunikatów – po prostu unikanie.

Ten Hag anh 1

Leverkusen traci cierpliwość do Erika ten Haga.

W piłce nożnej na najwyższym poziomie „cisza” z góry często oznacza czekający „wyrok”. Ludzie często mówią o „publicznych zapewnieniach ze strony kierownictwa, że ​​wciąż ufają trenerowi” jako o czynniku podnoszącym morale, ale w Leverkusen Ten Hag nigdy tego nie doświadczył. Stał się wyrzutkiem w projekcie, który miał poprowadzić.

Co ciekawe, Leverkusen wcześniej oświadczył, że „oceni sytuację po zamknięciu okna transferowego”. Jednak słabe wyniki i chaos w szatni zmusiły klub do skrócenia procesu. Zwolnienie Ten Haga 1 września nie było jedynie decyzją techniczną, ale także sygnałem: zarząd przyznał się do błędu i jest gotowy na pilną operację, aby uratować sezon.

Ten Hag - człowiek uwięziony w nieszczęściu.

Trzeba przyznać, że Ten Hag znalazł się w trudnej sytuacji. Odziedziczył drużynę, która właśnie straciła legendarnego menedżera Alonso i poniosła znaczną stratę kluczowych zawodników. Były menedżer Ajaxu i Manchesteru United miał niecałe dwa miesiące na eksperymentowanie z formacjami, integrację nowych zawodników i przywrócenie porządku w szatni. Ale w profesjonalnej piłce nożnej nie ma pojęcia „absolutnej cierpliwości”.

Podejście Tena Haga – kładące nacisk na dyscyplinę, wymagające skupienia i poświęcenia – zderzyło się z niepewnością zawodników po odejściu kilku kluczowych liderów. Zamiast budować zaufanie, spotkał się z subtelnym oporem. Kiedy Schick i Palacios kłócili się na boisku, nie chodziło tylko o spór o rzut karny, ale także o utratę kontroli przez menedżera. Kiedy Andrich został zmuszony do zabrania głosu, był to znak, że Ten Hag nie dominuje już w szatni.

Ten Hag brat 2

W Leverkusen panuje chaos.

Ten Hag powiedział kiedyś: „Nie jestem magikiem”. Ale w Leverkusen ludzie nie czekają na cuda – potrzebują przynajmniej stabilnego fundamentu, by realizować swoje ambicje. A Ten Hag, niestety, nie zdołał tego stworzyć.

Współczesna piłka nożna jest z natury bezwzględna. Zaledwie dwie kolejki meczów, dwa rozczarowujące wyniki i napięta atmosfera wystarczyły, by położyć kres dominacji Ten Haga w Leverkusen. Dla klubu ta decyzja była próbą szybkiego ograniczenia strat i uniknięcia chaotycznego sezonu. Dla Ten Haga był to bolesny cios dla kariery, którą i tak naznaczyła porażka w Manchesterze United.

Co czeka Leverkusen? Tymczasowy trener będzie musiał się spieszyć, aby ustabilizować sytuację, a zarząd będzie musiał znaleźć zastępcę na stałe. Co czeka Ten Haga? Być może długi okres przerwy od pojedynków na najwyższym poziomie, aby zastanowić się nad tym, dlaczego wielokrotnie zawodził w odbudowie wielkich zespołów.

Erik ten Hag przybył do Leverkusen z nadzieją na stworzenie nowej dynastii, ale ostatecznie udało mu się zostawić za sobą jedynie kilka tygodni chaosu. Decyzja o zwolnieniu go na początku września oznaczała szybki koniec jego krótkiej przygody i obnażyła brutalną rzeczywistość współczesnej piłki nożnej: bez wyników, bez miejsca.

W oczach wielu Ten Hag był ofiarą okoliczności – ale nie da się zaprzeczyć, że nie udało mu się zbudować zaufania i porządku. A w Leverkusen, gdy zaufanie się kruszy, wszystko rozpada się w mgnieniu oka.

Źródło: https://znews.vn/bi-kich-bong-da-cua-ten-hag-post1581822.html


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Radość żołnierza wyspy

Radość żołnierza wyspy

Wietnamskie wakacje Tet

Wietnamskie wakacje Tet

Szczęście w górach

Szczęście w górach