Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Japonia pokonała Brazylię w scenariuszu żywcem wyjętym z komiksu.

Od początku lat 90., gdy japońska piłka nożna zaczęła się profesjonalizować, Kraj Kwitnącej Wiśni wybrał Brazylię jako swój model rozwoju, a nie „przemysłowe” Niemcy.

ZNewsZNews15/10/2025

Tsubasa uosabia aspiracje japońskiej piłki nożnej.

W oczach Japończyków Brazylia była nie tylko drużyną z największą liczbą tytułów mistrza świata , ale także symbolem płynnej, kreatywnej i emocjonalnej piłki nożnej – cech, których japońskiemu futbolowi wówczas brakowało.

W 1991 roku J.League zaprosiła legendarnego Zico – nazywanego „Białym Pele” – do gry w drużynie Kashima Antlers. Zico nie tylko wniósł południowoamerykańskie umiejętności i klasę, ale także zainspirował całe pokolenie młodych japońskich graczy do marzeń o światowej scenie. Japończycy ubóstwiali brazylijskich graczy do tego stopnia, że ​​uważali ich za rodzinę.

Nawet pierwszy naturalizowany japoński piłkarz, który wziął udział w Mistrzostwach Świata, Wagner Lopes, był Brazylijczykiem. Od tego czasu więź między dwiema kulturami piłkarskimi pogłębiała się – od zawodników i trenerów po filozofie treningowe.

Miłość do Brazylii w mandze Kapitan Tsubasa

Podziw dla Brazylii nie ogranicza się do boiska piłkarskiego; przeniknął on również do kultury popularnej, szczególnie za sprawą mangi „Kapitan Tsubasa”, która stała się globalną ikoną. W świecie Tsubasy Brazylia jest przedstawiana jako kolebka futbolu – miejsce, gdzie geniusz, umiejętności i radość życia krążą wokół piłki.

Główny bohater, Tsubasa Ozora, od najmłodszych lat marzył o wyjeździe do Brazylii, aby uczyć się piłki nożnej. Został odkryty, trenowany i wspierany przez brazylijską legendę, Roberto Hongo, byłą gwiazdę Selecão. Roberto był zarówno jego nauczycielem, jak i filarem, który pomógł Tsubasie zrozumieć, że w piłce nożnej liczy się nie tylko taktyka i siła, ale pasja i emocje.

Tsubasa anh 1

Seria mangi Tsubasa była kiedyś uważana przez Japończyków za mrzonkę.

W oczach Japończyków Roberto Hongo i kraina samby reprezentują ideał futbolu – wolnego, kreatywnego i humanitarnego. Chociaż Europa szczyci się najbardziej systematycznymi i opartymi na naukowych podstawach akademiami treningowymi, Brazylia pozostaje ich duchowym wzorem do naśladowania, kolebką, która pielęgnuje ich miłość do piłki nożnej.

W książce World Youth Arc (znanej również jako Droga do 2002) autor Yoichi Takahashi przedstawia zwycięstwo Japonii w Mistrzostwach Świata Juniorów, która pokonała Brazylię w emocjonującym meczu finałowym, dwukrotnie przegrywając (0:1, a następnie 1:2 i wygrywając 3:2 w dogrywce).

To było zakończenie, które wielu wówczas uważało za mrzonkę. W rzeczywistości japońska reprezentacja piłkarska nigdy nie pokonała Brazylii. Jednak prawie 25 lat później ten scenariusz, który wydawał się żywcem wyjęty z mangi, stał się rzeczywistością.

Kiedy komiksy stają się brutalną rzeczywistością dla Brazylii

Wieczorem 14 października 2025 roku na stadionie Ajinomoto w Tokio japońska reprezentacja dokonała czegoś, o czym pokolenia piłkarzy i kibiców mogły tylko pomarzyć: pokonała Brazylię 3:2. To zwycięstwo było jeszcze bardziej kinowe niż bajkowe.

Przegrywając 0-2 po pierwszej połowie, Japończycy w drugiej połowie dokonali potężnego powrotu, strzelając trzy gole za sprawą Minamino Takumiego, Keito Nakamury i Uedy Ayase, co przypieczętowało spektakularny zwrot akcji.

Tsubasa anh 2

Brazylia poniosła gorzką porażkę w rewanżu z Japonią.

Było to nie tylko pierwsze zwycięstwo po 14 meczach, ale także potwierdzenie nowego statusu japońskiej piłki nożnej. Nie są już studentami ślepo podążającymi za filozofią samby, lecz dojrzałym zespołem, który wie, jak narzucić swój styl gry i wytrwać w obliczu przeciwności losu – tego samego ducha, którego Roberto kiedyś nauczył Tsubasę.

Patrząc wstecz na trzy dekady, od dnia, w którym Zico trafił do Kashima Antlers, aż do zwycięstwa Japonii nad Brazylią, była to podróż, która idealnie spełniła marzenie. Brazylia może nie jest tak magiczna, jak w komiksach, ale drużyna Carlo Ancelottiego wcale nie jest słaba, skoro właśnie rozgromiła Koreę Południową 5:0.

Ale japońska piłka nożna jest teraz inna, bo stoi na własnych nogach. Nie ma tam żadnych zawodników, którzy wyjeżdżają do Brazylii, żeby grać; zamiast tego wszyscy dołączają do klubów w Europie. Japońscy zawodnicy walczą z europejskim duchem w połączeniu z gracją i techniką rodem z Ameryki Południowej. Innymi słowy, japońscy piłkarze w prawdziwym życiu są jeszcze bardziej rozwinięci niż w komiksach.

Źródło: https://znews.vn/nhat-thang-brazil-theo-kich-ban-hon-ca-truyen-tranh-post1593974.html


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Kim Son Reed Fan

Kim Son Reed Fan

Ciche wyżyny

Ciche wyżyny

nad

nad